|
Akcja oczyszczania cmentarzy w Czystohorbie i Woli Michowej zakończona |
 Jedna z macew, 18.04.2010 (foto: P. Szechyński) Zapaleńcy bieszczadzcy i łódzcy skromnie raportują, że akcja oczyszczania cmentarzy w Czystohorbie (17.04.) i Woli Michowej (18.04) przebiegła pomyślnie, bez większych strat w ludziach i sprzęcie. Wstępne szacunki pozwalają wierzyć, że wszyscy wrócili do żon i matek. Osobniki nie posiadające żon podobno ciągle wracają do swych siedzib.
Dzień pierwszy upłynął pod znakiem tarniny, która zadawała dotkliwe straty atakującym, poprzez wciąganie ich w żmudne i wyczerpujące walki pozycyjne. Nasza tyraliera, przewidując mordercze walki w kotle, już o świcie ruszyła z czterech stron cmentarza naraz, siejąc spustoszenie w szeregach wroga. Broń biała, o dziwo, okazała się na tyle skuteczna, że koło południa mogliśmy ukoić skołatane nerwy błyskawicznym desantem na kanapki. Po krótkiej przerwie pozostało nam zrobić ostateczne flankowanie; znaleźć ocalałe krzaczory, oskrzydlić je i zaskoczyć błyskiem oręża. Zostawiono jedynie kilka najmniejszych badyli, aby niosły dalej smętną wieść o własnej sromocie. Miejsce walki na znak triumfu uwieńczono drewnianą bramą. Manewry sobotnie pozwoliły nam nabrać ogłady, która zaowocowała niedzielnym, wirtuozerskim atakiem na chaszcze i końskie łajno na kirkucie. Unikając psów i elektrycznych pastuchów (najtwardsi Spartanie wchodzili z nimi w kontakt dla kurażu) natarliśmy na obiekt, który zamaskował się tak skutecznie, że tylko kwiat przewodnicki dojrzał w nim kirkut. Profesjonalna mimikra cmentarza nie zraziła nas wcale. Oddział torujący przejście z chirurgiczną precyzją wydobywał z zieleni zapomniane macewy, umożliwiając reszcie sukcesywne odkrzaczanie techniką żabich skoków. Finalnie uruchomiono system obronny dookoła obiektu, który zapewne uniemożliwi na jakiś czas najazdy rumaków, niosących zniszczenie i falę ekskrementów. Szczególne wyrazy uznania przekazuję nieocenionym: - Lucynie dwojga imion
- Teddemu z Cisnej
- Marcinowi z forum info
- Piotrowi z Tysią
- oraz mojemu niezmordowanemu oddziałowi, na którym zawsze mogę polegać:
Donatowi, Oli, Mikrusowi, Sierpowi, Czarnemu, Ułanowi, Dexterowi, Braksie oraz Lisowi Pustyni Magda Niezależne Stowarzyszenie Barka, Łódź. Dyskusja na ten temat: Forum Bieszczady - Kirkut w Woli Michowej Powered by AkoComment 2.0! |